
Każda historia biznesowa zaczyna się od decyzji.
Moja – od wewnętrznego pytania, czy chcę pozostać w korporacji, czy mam odwagę spróbować zrobić coś po swojemu.
Przez lata budowałam doświadczenie w księgowości — zaczynając od najprostszych prac, stopniowo wspinając się w strukturach dużych firm. Choć osiągnęłam tam wiele, przyszedł moment, kiedy poczułam, że czas na zmianę. Stagnacja, brak nowych wyzwań i poczucie braku wpływu na ważne decyzje sprawiły, że zaczęłam zastanawiać się nad tym, w którą stronę chcę się rozwijać.
Decyzja o odejściu z korporacji nie była łatwa.
W głowie miałam dwa scenariusze:
- Znaleźć nową, lepszą posadę
- Założyć własną działalność gospodarczą
Wybrałam drugą opcję – nie dlatego, że miałam biznesplan, kapitał czy sieć kontaktów. Wybrałam ją, bo bardzo tego chciałam. Chciałam nie tylko wykonywać pracę, ale mieć realny wpływ na to, jak ona wygląda, z kim współpracuję i jakie wartości reprezentuję.
“Osiągnęłam tam wszystko co mogłam. Zdecydowałam, że albo zmienię swoją pracę na inną firmę, albo otworzę własny biznes. Zrobiłam to drugie, bo bardzo tego chciałam.”
([Business Woman Life – wywiad z Agnieszką Jaroniec], [Money.pl – „Kobiety coraz częściej zakładają firmy”])
Pierwsze kroki były wyzwaniem
Z perspektywy czasu wiem, że prawdziwe testy dopiero zaczęły się, gdy już wybrałam drogę przedsiębiorcy. Biuro na warszawskim Targówku, godziny pracy od świtu do nocy, niepewność przy każdym nowym kliencie. Rejestracja jednoosobowej działalności gospodarczej była tylko początkiem – wyjściem ze strefy komfortu, w której liczyły się nie tylko faktury, ale satysfakcja, relacje i poczucie bycia odpowiedzialną za swój los.
Motywacja była prosta i szczera:
- Realny wpływ na to, co tworzę
- Możliwość budowania firmy w oparciu o własne wartości
- Chęć rozwoju i uczenia się w praktyce, nie tylko z podręczników
Dziś, patrząc na kolejne etapy – zatrudnienie pierwszych osób, przekształcenie w spółkę z o.o., a potem spółkę akcyjną – widzę, że to nie był szybki proces i nie zawsze łatwa droga. Zawsze jednak była decyzją podjętą z serca, nie z kalkulacji.
Pytanie do Ciebie, czytelniku:
Jak wyglądał Twój pierwszy krok w stronę własnego biznesu? Co najbardziej motywuje
Cię do działania, gdy pojawiają się wątpliwości?.
